O tym jak „Ferajna” wyciąga z jesiennego dołka

0
71

Za oknem, zimno, mokro, a zmrok zapada zaraz po poranku, wysysając ze mnie resztki chęci na wieczorne wyjścia. Znacie ten stan?
A tu mail, że ktoś mnie zaprasza do teatru. DO TEATRU, czaicie? No i stoję w tych kapciach i szlafroku, gdzies w domowych włościach, to jest między garem z wczorajszą pomidorówką, a stertą brudnych naczyń, i czytam:

TEATR BAZA
„Ferajna”

Niedziela, godzina 20. Tego dnia strasznie leje, a każde wyściubienie nosa grozi przemoczeniem do suchej nitki, więc zamawiam ubera i w 10 minut jestem na miejscu. Wchodzimy do niepozornego pawilonu. Niewielki hol, kilka wieszaków i sporo ładnych zdjęć na ścianach już wprawia mnie w miły nastrój. Teatralnego zadęcia nie stwierdzam. Panuje kulturalna, ale lużna atmosfera. Tak, jak lubię.

Wchodzimy na salę teatralną, która jest właściwie zwykłym pokojem. Na podłodze domowy parkiet, a od części szumnie zwanej sceną oddziela nas jedynie kilka kawiarnianych stolików. Już mi się podoba ten klimat. Zaczynamy!

„Ferajna” to urywki z życia chłopaków z Czerniakowa. Aż trudno nam dziś w to uwierzyć, ale kiedyś, kiedy nie było portali internetowych, telewizji i blogów lifestylowych, Sielce miały swoją unikatową kulturę i rządziły się swoimi prawami. Tu kwitła uliczna przedsiębiorczość, tu chłopaki nosili kraciaste kaszkiety i czerwone apaszki. Tu potańcówki miały swoje zasady, a kto niezorientowany z miasta przyszedł, tego mógł spotkać balon. Co to balon? Sami się dowiecie, jeśli przyjdziecie obejrzeć „Ferajnę” z Czerniakowa w akcji.

Czasem trudno, ale jednak sielsko było na tych Sielcach. Nawet wojna, o której bohaterowie dowiedzieli się z radia i która, jak mniemam z niedopowiedzianych scen ich doświadczyła, nie zniszczyła tej kultury i tradycji. Piosenki, które przewijały się przez całe przedstawienie, po wybuchu wojny śpiewane przez łzy przyniosły pocieszenie i jakieś takie poczucie „Jesteśmy razem, damy radę”…

No i dali, powiem Wam. Bardzo. Jesienna chandra poszła w las, a ja poczułam niezwykłą dumę, że mieszkam na Mokotowie, który ma takie tradycje. I taki lokalny teatr. Teatr „BAZA”.

TEATR BAZA
http://www.teatrbaza.pl/
ul. Podchorążych 39
Warszawa

„Ferajna” w reżyserii Tomasza Zadróżnego
Scenografia: Natalia Kida

Występują:
Aleksandra Ziółkowska
Katarzyna Mosakowska
Filip Dąbrowski
Piotr Dyczewski
Piotr Jończyk
Krzysztof Salawa
Tomasz Taranta

Uważasz, że to, co robimy jest wartościowe? Chcesz więcej?
Bardzo się cieszymy, bo robimy to właśnie dla Ciebie. Możemy powiadamiać Cię o nowościach na blogu. Żadnego spamu ani lania wody. Tylko nejciekawsze artykuły z danego tygodnia. 
Twój adres email jest u nas bezpieczny, a z listy powiadomień możesz się wypisać w każdej chwili.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here