sushi Białołęka

Sushi z początku wieku

Pierwszy raz w życiu jadłam sushi na początku tego wieku 🙂 w nieistniejącym już od dawna sushi barze przy Placu Zawiszy. Na palcach jednej ręki można było wtedy policzyć miejsca serwujące sushi w Warszawie. Od tego czasu wiele się zmieniło. Bary sushi znajdziecie teraz na każdym osiedlu i jest ich chyba nawet więcej niż pizzerii. Przyznam, że dosyć mnie ten fenomen dziwi. Gdy bary sushi zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu w każdym zakątku Warszawy, podeszłam do tego z rezerwą. Być może dlatego, że kilka prób zjedzenia w nich sushi skończyło się fiaskiem. Jedzenie tam serwowane nie było smaczne. Ryż owinięty w twarde glony, z rybą co do której miałam wątpliwości, czy była naprawdę świeża.

To były same początki, pionierskie czasy barów sushi. Każdy mógł sushi zrobić, sprzedać i każdy mógł je zjeść. Jednak w miarę upływu lat popularność sushi wcale nie zmalała. Barów sushi nadal jest ich mnóstwo na każdym osiedlu. Skoro tak się dobrze mają, to chyba muszą tam dobrze karmić. Postanowiłam więc sprawdzić, jak sprawa wygląda teraz i czy wraz z upływem czasu poprawiła się też jakość. Wzięłam pod lupę bary sushi na Białołęce. Oczywiście nie wszystkie, bo wtedy to zestawienie byłoby gotowe na początku przyszłego wieku 😉 Wybrałam te miejsca, które wskazaliście jako swoje ulubione i takie, które wydały mi się godne odwiedzenia.

Sushi – jak to ugryźć?

Na początek odrobiłam lekcje, tzn. sprawdziłam, jak powinno smakować i wyglądać sushi i co jest w nim najważniejsze.

Podstawą sushi jest specjalnie zakwaszany ryż z surową rybą lub owocami morza. Może być zawinięty w prasowane morskie wodorosty (nori), a typowymi dodatkami są: japoński chrzan wasabi, sos sojowy i marynowany imbir. Ciekawostką jest to, że sushi wcale nie pochodzi z Japonii, ale z Azji Południowo-Wschodniej i początkowo był to po prostu sposób na konserwowanie surowego mięsa i ryb. Dowiedziałam się również, że dopuszczalne jest jedzenie sushi palcami i uwierzcie mi sprawiło mi to wielką ulgę, bo jakoś z pałeczkami nigdy się nie polubiłyśmy. Znawcy mówią, że należy przestrzegać kolejności degustacji sushi ( najpierw ryba biała, potem czerwona a najmocniej przyprawione kawałki na samym końcu). Ja nie byłam aż tak ortodoksyjna. W końcu jedzenie to przede wszystkim przyjemność 🙂 .

Wyjaśniła się również sprawa, czy jeść jeden kawałek sushi na raz, czy może można go jednak przekroić lub odgryźć kawałek. To drugie rozwiązanie to podobno straszne faux pas, które niestety mi się zdarza, ale teraz już wiem, że to dlatego, że rolki są po prostu za duże. Powinny bez problemu dać się zjeść na raz. Dlatego uważam, że moje niewłaściwe zachowanie jest jak najbardziej usprawiedliwione. Po prostu ciężko zjeść na jeden raz coś wielkości mandarynki.

A teraz czas na moje (zupełnie subiektywne) zestawienie.

Sushi na Białołęce

6. Amai sushi

Na ostatnim miejscu znalazło się Amai Sushi. Ryż w rolkach był rozgotowany i bardzo słodki. Nie wiem, czy w ogóle był wcześniej zakwaszany. Było go bardzo dużo. Zdecydowanie za dużo w porównaniu do niewielkiej ilości ryby. Kawałki były również zdecydowanie za duże. Absolutnie nie było możliwości, żeby zjeść jeden kawałek sushi na raz. Mam też mieszane uczucia jeśli chodzi o przeróżne dodatki takie jak majonez, czy dziwny odblaskowy zielony sos, którym polana była jedna rolka. W przeciwieństwie do japońskiej prostoty sushi masterzy w Amai Sushi stawiają na kolorowe dodatki i udziwnienia i niekoniecznie wychodzi im to na dobre.

Amai Sushi

ul. Białołęcka 269, Warszawa

5. Shizen

Kolejne, piąte miejsce zajęło sushi z restauracji Shizen w Galerii Północnej. Zdecydowanie za słodki, mdły i sypki ryż owinięty w twardy i wysuszony glon, to na pewno nie jest sushi idealne. Same rolki były bardzo luźno zwinięte przez co się rozpadały. Niestety było w nich też niewiele ryby. Autorskie sushi z węgorzem zapowiadało się ciekawie, ale w rzeczywistości było po prostu bardzo słodkie, a samego węgorza było tam, jak na lekarstwo.

Shizen Sushi

Galeria Północna, ul Światowida 17, Warszawa


4.Tekeda

Na czwartym miejscu mojego prywatnego rankingu znalazło się sushi z Tekedy przy ulicy Odkrytej. Tutaj proporcje ryżu i ryby były odpowiednie. Niestety sam ryż był zupełnie nieprzyprawiony i bez smaku. A rolki znowu były za duże i zbyt luźno zwinięte, więc się rozpadały. W autorskiej wersji z mango i łososiem łosoś był niestety okropnie wysuszony. Natomiast w wersji z rybą albo krewetkami w tempurze nic poczułam smaki niczego innego poza tempurą.

Tekeda Sushi

Galeria Odkrtyta,

Odkryta 4, Warszawa


3. Saiko Sushi

Trzecie miejsce zajęło Saiko Sushi. Tutaj w końcu ryż był odpowiednio zakwaszony a kawałki ryby w niego owinięte były spore. Niestety wrażenie popsuło trochę twarde i ciągnące się nori, ale rolki były dobrze zwinięte i miały odpowiedni rozmiar. W końcu mogłam zjeść sushi, tak jak przystało, czyli bez gryzienia po kawałku albo krojenia. W wersji z pieczoną rybą łosoś nie był wysuszony. Na uwagę zasługuje też dobre wasabi. Plusem jest również dodawana do każdego zamówienia sałatka.

Saiko Sushi

ul. Strumykowa 40 D, Warszawa


2.Sushi i Kimchi

Drugie miejsce na podium zajęło sushi z Sushi i Kimchi. Ryż był dobrze zakwaszony i owinięty w smaczne i miękkie nori. Niektóre kawałki trochę za duże, ale w każdym kawałku sporo ryby, więc można to wybaczyć 🙂 . Bardzo dobre sushi. W menu dostępne różne bardziej rozbudowane wersje, ale my skupiliśmy się na klasykach, żeby móc ocenić wykonanie i jakość składników, które wypadły naprawdę dobrze.

Sushi i Kimchi

ul.Berensona 12 B

1.Sushi Zume

Na pierwszym miejscu w zestawieniu znalazło się Sushi Zume. Bardzo dobry ryż, który dla mnie mógłby być jeszcze odrobinę bardziej kwaśny, ale to już pewnie kwestia gustu. Dużo świeżej ryby w każdym kawałku i dobra proporcja ryby i ryżu. Rolki odpowiedniej wielkości, w sam raz na raz 🙂 . W menu brak większych udziwnień, więc bez problemu można poczuć smak podstawowych składników. Dla mnie to numer jeden na Białołęce.

Sushi Zume

ul. Ćmielowska 2, Warszawa

Oczywiście nie udało mi się odwiedzić wszystkich miejsc serwujących sushi na Białołęce. Zdaję sobie też sprawę, że każdemu może smakować coś innego, więc Wasze zdanie na temat białołęckich barów sushi może być zupełnie inne, dlatego zapraszam Was do podzielenia się swoimi opiniami w komentarzach pod tym tekstem. Przyda się do tworzenia kolejnego zestawienia 🙂 .

Uważasz, że to, co robimy jest wartościowe? Chcesz więcej?
Bardzo się cieszymy, bo robimy to właśnie dla Ciebie. Możemy powiadamiać Cię o nowościach na blogu. Żadnego spamu ani lania wody. Tylko nejciekawsze artykuły z danego tygodnia. 
Twój adres email jest u nas bezpieczny, a z listy powiadomień możesz się wypisać w każdej chwili.

3 KOMENTARZE

  1. Nigdzie nie jest napisane że sushi tak zwane Fusion musi mieć kwaśny ryż. Uważam że „subiektywne zdanie” recenzentki która jak wcześniej napisała zielonego pojęcia nie ma o sushi jest bardzo krzywdzące dla podanych restauracji czy sushi barów, zauważmy że tak naprawdę to w każdej recenzji było coś nie tak. Proszę pozostać przy schabowy i kartoflach

    • Oczywiście, że ryż w sushi nie musi być kwaśny. Ja akurat taki lubię i tak się składa, że w podstawowej i klasycznej wersji sushi ryż jest zakwaszany. Zestawienie jest subiektywne a barów sushi tyle, że każdy na pewno znajdzie coś, co mu pasuje. A za schabowym akurat nie przepadam 😉

  2. dosłownie sushi znaczy „kwaśne w smaku”. Równie dobrze można powiedzieć, że schabowy fusion może być z kalarepy. Albo że pizza z nutellą to przecież pizza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here