Kuchnia Konfliktu, czyli więcej niż restauracja

0
345
listopad wWarszawie

Jest takie miejsce w Warszawie, gdzie zamawiając lunch dostaniecie nie tylko smaczny, wegetariański obiad, ale też coś więcej. Weźmiecie udział w ważnym projekcie społecznym. Wesprzecie piękną inicjatywę i pokażecie, że Warszawa wcale nie boi się imigrantów. Co to za miejsce?

kuchnia konfliktu

Kuchnia Konfliktu – więcej niż restauracja

To Kuchnia Konfliktu, czyli miejsce, w którym uchodźcy z różnych krajów i kultur przygotowują potrawy ze swoich rodzinnych stron. Kuchnię dwa lata temu założyli Jarmiła Rybicka, Paulina Milewska i Maciej Kuziemski. Chcieli, by pracę znaleźli w niej ludzie z Czeczenii, Syrii, Pakistanu i innych obszarów objętych wojną. Żeby stworzyć  Kuchnię Konfliktu zorganizowali akcję crowdfundingową w internecie. Udało się. Na samym początku był food truck na Bulwarach Wiślanych a od tego roku Kuchnia Konfliktu działa w lokalu przy ulicy Wilczej 60. Właściciele wyszukują pracowników przez znajomych i poprzez środowiska związane z pomocą obcokrajowcom. Praca w Kuchni może okazać się świetnym początkiem nowego etapu życia w Polsce. Kuchnia Konfliktu to coś zdecydowanie więcej niż zwykły lokal gastronomiczny. Właściciele pomagają swoim pracownikom znaleźć miejsce do zamieszkania, wypełniać dokumenty i załatwiać formalności związane z pobytem w Polsce.

Miejsce, gdzie spotykają się różne światy

Sami właściciele tak mówią o swoim projekcie: należy tworzyć okazje do spotkań i lepszego zrozumienia się. Jest to istotne zarówno dla społeczności cudzoziemców, jak i dla nas samych. Kuchnia Konfliktu to przykład, że nie trzeba być biernym wobec narastającej ksenofobii i mowy nienawiści.

Co tu zjemy?

Od wtorku do piątku w menu pojawia się zestaw lunchowy, ale każdą z pozycji możemy też zamówić oddzielnie. Cena za zupę i drugie danie wynosi 25 złotych, cały zestaw z deserem kosztuje 30 złotych. My byliśmy w Kuchni w niedzielę i trafiliśmy na cytrynowy krem z ciecierzycy (12 zł), białą fasolę w pomidorach podawaną z pieczoną cukinią, perskimi tzatzikami i sałatką z pieczonych buraków i rukoli (22 zł) i firni (pudding ryżowy) z grillowanymi morelami i świeżymi malinami (12 zł). Do picia oprócz piwa i lemoniady można zamówić mrożoną herbatę marokańską (8 złotych), libański napar Zhourat (10 zł), napar imbirowy (8 złotych) albo czarną herbatę z kardamonem (8 złotych). Jedzenie było bardzo smaczne, obsługa przemiła a ilość ludzi w lokalu spora (czekaliśmy na stolik!). Mam nadzieję, że to wszystko sprawi, że jednak Kuchnia Konfliktu nie będzie musiała się zamykać, o czym donosiły jakiś czas temu warszawskie portale.

Na zakończenie dodam jeszcze, że Kuchnia Konfliktu znalazła się w finale ósmej edycji Konkursu Ekonomii Społecznej im. Jacka Kuronia na najlepsze przedsiębiorstwo społeczne roku w kategorii Nagroda Publiczności. Tak więc koniecznie ich odwiedźcie a potem na nich zagłosujcie. Głosowanie trwa do 10. października, więcej szczegółów znajdziecie tu.

Kuchnia Konfliktu

ul. Wilcza 60, Warszawa

Uważasz, że to, co robimy jest wartościowe? Chcesz więcej?
Bardzo się cieszymy, bo robimy to właśnie dla Ciebie. Możemy powiadamiać Cię o nowościach na blogu. Żadnego spamu ani lania wody. Tylko nejciekawsze artykuły z danego tygodnia. 
Twój adres email jest u nas bezpieczny, a z listy powiadomień możesz się wypisać w każdej chwili.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here