Biała dama i francuskie winnice, czyli cmentarz na Tarchominie

0
205
cmentarz na tarchominie

Mój poprzedni wpis o cmentarzu przy ulicy Mehoffera zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach, zachowały się tylko zdjęcia. Biorąc pod uwagę sam temat postu i opisywanych w nim bohaterów, może się to wydawać trochę straszne. Spróbuję jednak napisać o tym miejscu jeszcze raz. Mam nadzieję, że białołęcka biała dama tym razem nie będzie miała nic przeciwko temu 😉 .

Pewnie wielu z Was często koło tego cmentarza przejeżdża, ale pewnie niewielu z Was tam było. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu to się zmieni, bo to naprawdę bardzo ciekawe miejsce i kawał historii Białołęki.

Cmentarz powstał już na początku szesnastego wieku, tak samo jak tarchomińska parafia. Po wojnie został powiększony poprzez zajęcie cmentarza luterańskiego, który się tu znajdował. Po tej nekropolii zostało jedynie kilka nagrobków na wzniesieniu pod kasztanowcami. Pochowani są tam potomkowie osadników niemieckich, o których pisałam tutaj. Jeszcze przed wojną na ewangelickiej części cmentarza stał drewniany zbór, w którym odbywały się szkoły niedzielne. W 1943 roku koloniści zostali wysiedleni do Wielkopolski, a na cmentarzu zostało po nich jedynie kilka grobów.

cmentarz na tarchominie

Tarchomińska biała dama i historia wielkiej miłości

Na tarchomińskim cmentarzu straszy Krycha, czyli biała dama, o której wspomniałam we wstępie. Podobno przed wojną dzieci bardzo się jej bały. To biała rzeźba kobiety, która w 1937 roku zmarła tragiczną śmiercią w połogu. Lekarz po porodzie zabronił jej wstawać z łóżka ona jednak chciała ogarnąć dom. Sięgnęła po dzbanek, ten wypadł jej z rąk a Krycha padła martwa. Zrozpaczony mąż wystawił jej pomnik i po pogrzebie przychodził na cmentarz z patefonem puszczając żonie jej ulubione piosenki.

Najlepsze francuskie wino z Tarchomina i gliniany pałac

Joseph Labey był Francuzem sprowadzonym  na Białołękę przez właściciela okolicy hrabiego Tadeusza Mostowskiego, który chciał zbudować na Tarchominie gliniany pałac. Ta technika budowania była specjalnością Francuzów, stąd  też Labey pojawił się na Białołęce. Założył tu winnice.  Znajdowała się ona mniej więcej na terenie dzisiejszego lasu między cmentarzem a Urzędem Gminy. Jeszcze jedna mniejsza winnica istniała na Białołęce na miejscu dzisiejszego osiedla Winnica. Za każdym razem, gdy późnym latem za oknami mojego mieszkania dojrzewają zdziczałe owoce winogron, zastanawiam się, czy to przypadkiem nie pozostałość po francuskiej winnicy Labeya. Myślicie, że to możliwe?

Miejsce schronienia podczas wojennej zawieruchy

W grobie rodu Prus -Wiśniewskich ukrywała się w czasie wojny rodzina kościelnego z Płud. Rodzice z małymi dziećmi spędzili tu dwie noce, ukrywając się przed Niemcami, gdy przechodził tędy front. Do rodziny na jedną noc dołączyła też uciekinierka z obozu jenieckiego na Kępie Tarchomińskiej. Prawdopodobnie nie było to jedyne miejsce na tym cmentarzu,  które stało się schronieniem.

Tarchomiński cmentarz kryje wiele ciekawych historii, zachęcam do wybrania się tam na jesienny spacer. Kto wie, może odkryjecie jedną z nich?

 

Uważasz, że to, co robimy jest wartościowe? Chcesz więcej?
Bardzo się cieszymy, bo robimy to właśnie dla Ciebie. Możemy powiadamiać Cię o nowościach na blogu. Żadnego spamu ani lania wody. Tylko nejciekawsze artykuły z danego tygodnia. 
Twój adres email jest u nas bezpieczny, a z listy powiadomień możesz się wypisać w każdej chwili.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here